„Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem…”

na osi czasu prawie 30- tka, w plecaku kilka życiowych doświadczeń, wyborów mniej lub bardziej trafionych i niewyczerpane pokłady energii, by swój życiowy bagaż powiększać... Niezależna "Zosia samosia", która poznać daje się nielicznym. Gaduła, która wycisza się w Górach a najlepiej komunikuje się ze światem przez słowo pisane. Zatem jeśli tu zajrzysz wiedz jedno, to co przeczytasz będzie prawdziwe! Wszystkie prawa zastrzeżone. Wiersze nie mogą być wykorzystywane i powielane bez zgody i danych autora. (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)

Z Podsiadło romans wieczorny

Jacek Podsiadło TRAWA PRZYJMUJE Trawa cierpliwie przyjmuje wyrzucane z namiotu niedopałki papierosów i brązowe robaki. Ziemia, największy sierociniec w kosmosie, cierpliwie znosi nasze dziecinne kaprysy i wybryki. Nasz płacz i strzelanie do siebie, sypanie soli do kompotu i podkładanie bomb. Wieje wiatr, namiot trzyma się ziemi jak dziecko ręki matki. Piszę w pozycji leżącej, siła potrzebna do zrozumienia tego świata…

Od siebie nie uciekniesz

Po długiej przerwie znów romansuję nocami z piórem… biegłam w dorosłość na karku złamanie biegłam spalając za sobą dziecinne wołanie stanęłam w szranki równa z nierównym - życiem wierzyłam w swój Olimp bajeczny i dumny podszyty krnąbrnością i ciętym językiem dziś jednak kroki jakby mniej pewne plączą się klucząc w szarości bruku i jedno co ciągle towarzyszy w drodze co mi…

Wyostrzenie zmysłów

Po miesiącu świat poza Tobą nie istniał Po roku świat mój to parę ludzi, z Tobą na czele Po trzech latach jestem Twoim cieniem W przedszkolu jesteś moją dumą Po zgubionym zębie najmocniej trzymasz za rękę Po kolejnym zbitym kolanie   (jesteś) pogotowiem najczulszym na pełnym etacie Po kłótni z całym światem (jesteś) poduszką, która ukołysze, przytuli, pocieszy Po piętnastu…

Gdyby..

- A co by było, gdyby mnie nie było? – ale jesteś! – a gdyby? – nie wiem.. pewnie dalej bym żył, pracował, przecież nie da się umierać na zawołanie.. – no nie da się, znaczy można spróbować umrzeć na przekór, ale to ryzko. – nie lubię ryzyka, odpada. – taa.. Nie takiej odpowiedzi chciał, jednak to nie On niósł słowa..…

Czarny motyl

  Czarny Motyl Okna były zamknięte lecz go nie powstrzymały. Wleciał jakąś szparą w mój hermetyczny świat – tęczy! Przysiadł na poduszce a ona przestała przynosić dobry sen, przeleciał przez kuchnię i stłamsił nasz śmiech. Kolejną ofiarą uczynił podłogę, od wczoraj nie nosi już Twoich kroków. W tydzień zatruł całe mieszkanie. Nasze mieszkanie? Moje mieszkanie.. Było już jakoś lepiej czerń…

Być czy żyć..?

..Zdobywanie jest ekscytujące, wysokość podkręca adrenalinę, stawia granice lub je łamie. Zniechęca bądź uzależnia. Jednak wszystko, co się wydarzy, będzie konsekwencją procesu, jaki zadział się w Twojej głowie. Jeśli nie wierzysz, nie możesz, jeśli nie umiesz słuchać, nie usłyszysz, jeśli nie będziesz inny, nie będziesz wyjątkowy, jeśli nie zaakceptujesz porażki, nie zwyciężysz! Przeciwności są po to, by kształtować wojownika, który…

Siła inności!

Ja wulkan wybuchający czasami bez powodu… On oaza spokoju. Ja poukładana … On nie zawsze gotowy na spotkanie z rzeczywistością. Ja wieczna optymistka z prześwitami realizmu… On realista z odcieniami optymizmu. Ja szalona, pędząca za marzeniami….On spokojny skupiony na tym co tu i teraz. Ja potrzebuję tysiąca kartek, notesów, kalendarzy, żeby uporządkować swój czas. On nie potrzebuje tej sterty makulatury,…

Co kraj to obyczaj – Wielki Tydzień wersja by Norge

Ostatnia przedświąteczna prosta skłoniła mnie do przybliżenia norweskiej tradycji obchodzenia świąt Wielkanocnych –>Påske Współczesne świętowanie Wielkanocy ma swoje korzenie w przedchrześcijańskich obrzędach. A jak to było u Wikingów? Przełom marca i kwietnia wśród Wikingów był czasem czczenia słońca i wiosny. Świętowano powrót słonecznego światła, które symbolizowało ponowne narodziny przyrody do życia i zwiastowało obfite plony. Przypuszcza się, że na czas…

Wyjątkowi? Są tuż za rogiem!

Studia, to był czas naszej nierozłączności, przynajmniej tej mentalnej.  Nie spędzaliśmy ze sobą każdej chwili, nie jeździliśmy wspólnie na każdy koncert. Mimo wszystko w sytuacjach, nazwijmy to umownie “podwyższonego ryzyka” wiedzieliśmy, że możemy na siebie liczyć, że dołożymy wszelkich starań, by pomóc realnie lub wesprzeć, chociażby dobrym słowem, a czasem i nie szczędzić konstruktywnej krytyki. Ten kilka lat, to był…