Zmiana kalendarza

IMG_20140724_203006

 

Dziś poświąteczny detoks, czyli zielona herbata, zamiast magicznego winnego napoju, dobrego na wszystkie babskie radości i smutki.

Mężczyźni chyba wolą nieco cięższy kaliber, jednakowoż mogę się mylić :)

W każdym bądź razie, ów błogi, nocny stan oczyszczenia, wiedzie ku głębszym przemyśleniom.

Hmm, a może, to końcówka roku skłania, do szablonowego myślenia, co mi dał ten rok, a co zabrał…?

Magdaleno nie filozofuj, szepcze trzeźwa podświadomość, a ja ulegle jej półki co słucham. I jeśli już na rachunek sumienia mi się zebrało, to czemu nie wykorzystać tego “religijnego” aktu i nie pogrzebać w swoim myślowym chaosie :)

I tu z góry Czytelniku, przepraszam, albowiem załączyć mi się może gaduła, a wraz z Nią: gubienie wątków, myślowy rozgardiasz i swawola językowa. Zatem wyrozumiałości :)

2014 zaczął się standardowo dla mnie. Święta spędzone w Norwegii, sprzyjają chęci spędzenia styczniowych dni w Polsce. Dodatkowo załatwienie spraw papierkowych, warto rozpocząć w miarę szybko, zwłaszcza, jeśli o Urząd Skarbowy chodzi i Pit o nazwie “0”, który złożę po raz pierwszy w życiu. Jak się ma niedługo okazać mało skomplikowana nazwa, sugerująca w dużej mierze sposób wypełnienia, ów dokumentu, okazała się wierzchołkiem iście himalajskim. Przy uzyskaniu, którego nabiegałam się dużo, wkurzyłam solidnie kilka razy, jednocześnie dostrzegłszy pokłady cierpliwości, o które nie podejrzewałam, swej osoby.
By ostatecznie zapomnieć o Urzędach i tak przy wizycie nr. 2, czyli w marcu :)
Na całe szczęście, jeśli chodzi o biurokrację nie dosięgnęła mnie już bardziej do końca roku!

Towarzysko rok 2014 jest chyba jednym z bardziej wyrazistych w mojej życiowej karierze :)
Niemalże od samego początku poznaję mniej lub bardziej ciekawych ludzi, jedni zostają na chwilę inni na dłużej, kilkoro kradnie serce i zaklinam los, by trwali przy mnie tak długo, jak się da ze Mną wytrzymać :) (co przy Skorpionie wcale nie jest takie proste… )
Te najbardziej wyraziste spotkania, to Marzec i warszawski spektakl “Dowód na istnienie drugiego” Anie i Kamilla zapadają głęboko w serducho, a wieczór z Nimi jest bezcenny!
No i Jan Englert jako Gombrowicz, to Mistrz ponad wszystko, ech warto było odwiedzić stolicę!
Ponownie szalone dziewczyny wracają w czerwcu, na zlotowej imprezie, która przyciąga jeszcze więcej “pozytywnie zakręconych” i, na której znów znajduję kilka bratnich dusz :)
A pewien Boski Leo, sprawia, że serducho zaczyna mocniej bić i dla 1.5 rocznego Malca chcę być Ciocią idealną. I chyba łapiemy nić porozumienia, choć wcale nie za sprawą moich zalotnych spojrzeń, czy szczerego uśmiechu…mam w telefonie kota Toma, z którym Leo zaprzyjaźnił się zdecydowanie mocniej :)
Wakacyjny czas sprzyja rekreacji, tak też rodzi się ścianka, wspinanie na panelu i przygoda z Inowrocławskim activeXtreme, która trwa po dziś dzień i niech trwa jak najdłużej!
Ciekawie kończy się ów rok, na Kursie Turystyki Wysokogórskiej, poznaję przesympatycznych ludzi, u których chcę się uczyć i, z którymi chcę się wspinać!!

 

IMG_20140423_044938

IMG_20140629_163419

Niczym jednak byłyby te przeżycia, gdyby nie ludzie, którym mogłam o wszystkim opowiedzieć, dzięki, którym poznałam kolejne osoby, o których być może kiedyś powiem MOI!
W każdym bądź razie, moja paczka ludzi sprawdzonych, w żaden sposób nie zawodzi, wręcz przeciwnie z pełną dozą wyrozumiałości przyjmują fakt, że nie zawsze będąc w PL jestem w stanie przyjść, przyjechać, mimo to ONI dalej są!!

Czym jednak byłby rok bez Sylwestrowych fajerwerek? Chyba niczym, bo i spektakularne wydarzenia mnie nie minęły.
Dotyczą moich bliskich, w sumie podobno najbliższej mi osoby…
Otóż okazało się, że można kogoś kompletnie nie znać, że ktoś nie uczy się na błędach, że serwuje deja vu, które na samo wspomnienie przyprawia o mdłości.
Niestety, w tym wszystkim idzie jeszcze dalej, upada jeszcze niżej i wciąga w to wszystko Ciebie, który kurczowo trzymasz się gałęzi drzewa, by nie wpaść i nie musieć taplać się w bagnie kłamstw i chorych historii.
Obserwując najbliższą mi osobę, uczę się jednego… konsekwencji!
Bo, jeśli mówię “A”, to cholera reszta alfabetu niech nie stoi kluchą w gardle, tylko niech z równą siłą będzie recytowana!
Bo mogę stracić szacunek do Wszystkich i oni go mogą stracić do Mnie, ale ja NIE MOGĘ go stracić Sama do Siebie!!
A tak, kończymy rok w totalnej dysproporcji, Ty szanujesz mnie, Ja nie szanuję WAS…

I oby tchórzostwo było uleczalne!!

To był także rok kilku poważnych pytań. O mnie, O nas, o sens miłości, małżeństwa, rodziny. O ojca, matkę. Kilka naprawdę poważnych tematów, rozgrzebanych, rozczłonkowanych niekiedy do kości. To tak zwane ciężkie dyskusje, w których własnej racji bronisz z zawziętością porównywalną do tej, drzemiącej w dzikich zwierzętach, gdy w grę wchodzi upragniony posiłek. To rozmowy, których nie odbywasz z byle kim, to też tematy, w których nie ma odpowiedzi prostych, jednoznacznych.
To tematy otwarte, które dziś wyglądają może dobrze, może źle, ale jak wyglądać będą jutro… czas pokaże! Dlatego nie warto, przegdybać za dużo czasu lepiej z niego korzystać, bo asekuranctwo nic nie da, gotowym trzeba być na wszystko….

Wyjątkowość tego roku, to coś jeszcze! To pasja, którą odkryłam niczym mityczny Argonauta. Skarb, którego nie wyznacza konto czy karta kredytowa. To coś więcej, co siedzi w głowie, sercu, ciele. Co pomaga wstać z kanapy, pomimo choroby, gorszego dnia, czy szpileczki wbitej przez życie. To moje hantle, drążek, chwytotablica, ścianka, książki. To te małe składowe, które sprawiają, że na samą myśl GÓRY I WSPINACZKA krew płynie szybciej, oczy lśnią, a uśmiech wciska się nie proszony !!!

I, choć nie uniknęłam łez, wiatru w oczy i poczucia osamotnienia, to żegnam ten Rok z pełnym przekonaniem, że dał mi wszystko, co mógł
I, że był BARDZO DOBRY :)

5.13 wiedziałam, że się rozgadam :)

IMG_20140827_090810

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *