Pytanie do śniadania : kaprys, ile warto poświęcić?

  snajpercooper_001

    Nie wierze w idealne związki. Miłość bezgraniczną, zawsze piękną i romantyczną. Nie wierze, bo jako duża dziewczynka wiem jak trudno jest żyć z kimś, kto miał być podobny, a przy dłuższym “użytkowaniu” okazuje się naszym przeciwieństwem..

Czy jednak brak wiary ma jakiekolwiek znaczenie?

Czy moja niewierząca w happy endy natura, musi wygrać..?

Nie, nie i po milion razy nie!

Najlepiej uczucia odnosić do siebie, zrobię tak zatem i coś Wam opowiem :)

     Związek to próba sił, taki mały poligon, na którym codziennie dochodzi do micro starać, które wyjaśniane od razu, po paru dniach wywołują uśmiech i pytanie: “Kochanie, to o co my się spieraliśmy? Jednak nie zawsze idzie tak pięknie, czasami wsuwamy je pod piach, zakopujemy głęboko wierząc, ze same się rozwiążą, niestety przyroda próżni nie lubi, a te zakopane “skarby” w końcu odkopujemy, tyle tylko, że  większe i cięższe niż były pierwotnie. I wyjaśnienie ich to żadne małe tarcie, a burza gigantów, po której dużo ciężej się uśmiechnąć. Niestety, te większe konflikty zostawiają też większe spustoszenia w Nas.

Nagle nasz idealny partner/ -ka tracą na idealności. Każdy wystrzał takiej nieuniknionej miny, sprawia, że ich akcje, w naszych oczach topnieją jak lód ogrzewany ciepłem dłoni.

A my zaczynamy zastanawiać się po co są związki? I czy zawsze miłość musi zakłóć?

         Wtedy też jesteśmy bardziej podatni niż zwykle, na czułe gesty, piękne słowa, lub wolność, którą ochoczo ofiarują przyjaciele. I taki chwilowy reset jest potrzebny, wręcz wskazany, bo pomaga uporządkować chaos w głowie. Znów dociera do Nas co jest ważne, najważniejsze. Jednak można być prawie pewnym, że w momencie ów luzu pojawi się kaprys i pokusa, które będą wiodły nas w niekoniecznie bezpieczne rewiry.

Szczerze warto wtedy, bez względu nad swój charakter zwolnić i zadać najbanalniejsze pytanie “ Czy warto?”

Jeśli serio, warto podążyć za tym kaprysem, to gnajmy, w końcu nie wiadomo, która miłość jest tą jedyną :)

Jednak jeśli odpowiedź nie jest tak jednoznaczna, a ten nowy dzień nie koniecznie byłby tym lepszym, to decyzyjność odłóżmy na półkę. Bo zaspokojony kaprys, to triumf chwilowy, a coś rzucone tak łatwo na szalę, może okazać się tym, bez czego dnia sobie nie wyobrażamy!! Nawet jeśli znów będziemy musieli naszą wspólną drogę rozminowywać :)

W końcu nawet najpiękniejsza srebrna bransoletka, kiedyś zaśniedzieje, lecz czy to oznacza, że trzeba ją wyrzucić? Czy nie lepiej poświecić chwilę, by przywrócić pierwotny blask.. ?!

PS. „American Sniper” piękny film, polecam :) Mnie nastroił do takich, oto przemyśleń :) Miłego Dnia :)

  3 comments for “Pytanie do śniadania : kaprys, ile warto poświęcić?

  1. ~Marcin
    02/04/2015 o 10:26 PM

    Czasem na poligonie uczuć bywam
    niczym romantyczny kochanek
    resztką sił skończyłem wojnę
    trwającą od lat paru ….
    mimo wszystko pokój
    nie jest chyba moim stanem naturalnym
    wiec pewnie znów wkroczę na poligon
    z nowym zapasem amunicji
    kolejne wyzwania …

    • LENA
      02/05/2015 o 8:39 AM

      Bo my takie niespokojne dusze, lubimy wyzwania, więc na ten poligon nas ciągnie. Waleczni romantycy :P :P

      • ~Marcin
        02/05/2015 o 12:55 PM

        Podobno romantycy to wymarły gatunek :P ale mnie się wydaję że nie umarł – tylko ewoluował. Świat się zmienił my się tylko adaptujemy.
        Nerwowo zerkam na zegarek niech wreszcie będzie koniec pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *