Siła inności!

imagesPQHL2P18

Ja wulkan wybuchający czasami bez powodu… On oaza spokoju.

Ja poukładana … On nie zawsze gotowy na spotkanie z rzeczywistością.

Ja wieczna optymistka z prześwitami realizmu… On realista z odcieniami optymizmu.

Ja szalona, pędząca za marzeniami….On spokojny skupiony na tym co tu i teraz.

Ja potrzebuję tysiąca kartek, notesów, kalendarzy, żeby uporządkować swój czas.

On nie potrzebuje tej sterty makulatury, w końcu zapominanie też jest fajne

Ja pedantyczna, choć pracuję nad tym..

On bałaganiarz czyniący postępy.

Ja kocham poezję, literaturę … On nie cierpi poezji i literatury.

Ja nie cierpię durnych programów typu “Jak to jest zrobione”…

On uwielbia, te wszystkie męskie programy i ich powtórki, a i też powtórki, powtórek.

Ja mówię zanim pomyślę… On pomyśli, pomilczy i może powie.

Ja nie umiem zrobić pompki, choć ćwiczę regularnie.

On robi ją bez problemu, choć nie ćwiczy prawie wcale.

Pewnie jeszcze więcej tych różnic mogłabym przytoczyć…

A może właśnie już nie, może reszty już nie dostrzegam?

A może, ta reszta już nie istnieje ?

Nie ma idealnych małżeństw, dwóch kopi, idealnych połówek.

My wcale nie jesteśmy idealni, nawet nie wiesz jak potrafi iskrzyć…

Czy mi to przeszkadza…? Nie!!! Bo wiem, że kocham mojego bałaganiarza, choć w danym momencie, gdy widzę kolejną lądującą parę skarpetek na podłodze, które w żaden sposób magicznie, do kosza z brudną bielizną się nie teleportują, to mnie nosi!

Tak, nosi mnie i wydzieram się, że ma się w końcu nauczyć je tam umieszczać!

Po czym zapominam, że był problem. Bo w ogólnym rozrachunku, to pierdoła.

I tak jest ze wszystkim co Nas różni, to drobiazgi, które imitują tylko problemy…

Bo jeśli chodzi o fundamenty, to nagle tworzy się całość.

Zaufanie, wierność, to kwestie na jakie nie mamy innych poglądów. To nasze priorytety, których się trzymamy. To nasz kapitał. I nie muszę przeszukiwać jego telefonu , wiadomości, maila, etc., bo wiem, że nic tam nie ma. I wiem, że mogę mu ufać, tak jak dziecko ufa rodzicom, że przy nich jest bezpieczne. Bo i On może mi tak ufać.

Nie muszę codziennie krzyczeć, że kocham, ani bezgranicznie topić się w jego spojrzeniu. Nie robię też tego, co wypada, co jest modne. Daleko mi do perfekcyjnej żony, bez fochów, w ponętnej mini, z trzema daniami na obiad, przez siedem dni w tygodniu. Za to, robię co czuję, na co mam ochotę, co płynie ze mnie. I po każdym szaleństwie, wiem, gdzie chcę wrócić, z kim pogadać, w kogo się wtulić!

I bez recepty lub trendów panujących w miłości w 2015 jest mi dobrze, kochając i będąc kochaną.

Zatem może lepiej od szukania przepisu i rad „jak”, zaufać sobie..?!

  2 comments for “Siła inności!

  1. 05/08/2015 o 7:28 AM

    Hejka – Jak patrzę czasem na wasze wspólne zdjęcia ;) z wypraw etc to właśnie to widzę. To co opisałaś garstką słów, jakże trafnych, prostych a przed wszystkim klarownych. Nie zgubcie tego w pędzie dnia codziennego …. pozdrawiam

    • ~lena
      05/12/2015 o 2:39 PM

      Jakbyś z Nami maszerował, to zobaczyłbyś jaki ze mnie nerwus, a z mojego męża oaza spokoju, czego, żadne słowa nie są w stanie oddać :D Ale masz rację, grunt nie zgubić tego, co najważniejsze! Pozdrowienia :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *