Tag: dusza

Od siebie nie uciekniesz

Po długiej przerwie znów romansuję nocami z piórem… biegłam w dorosłość na karku złamanie biegłam spalając za sobą dziecinne wołanie stanęłam w szranki równa z nierównym - życiem wierzyłam w swój Olimp bajeczny i dumny podszyty krnąbrnością i ciętym językiem dziś jednak kroki jakby mniej pewne plączą się klucząc w szarości bruku i jedno co ciągle towarzyszy w drodze co mi…

Retrospekcja…

  I było już tak dobrze…! Dzień bez Ciebie – gnał..! W ogóle nie uwierał. I miałam zbudowaną własną czasoprzestrzeń, której szyby nie odbijały Twojego imienia. Aż wredny chochlik wspomnień siadł… Niechciany – odwieczny mój towarzysz. Pstryknął palcem i klasnął raz, by Ciebie na powrót wskrzesić. Zrobił co swoje, poszedł spać. Chrapaniem sen obwieścił! A ja? No cóż… Uległam, i…

SCRABBLE

  Serce wciąż Tobą dzień nowy zaczyna,           nie myśląc nawet o chwili wytchnienia. Ciało błagalnie prosi o Ciebie,          strajkiem codziennym wywierając presję. Rozum jedynie chce sensownie pomóc,             pomysły pomnaża, by wlać optymizm.  Amnezję doradza, jako lek skuteczny,                 dozowany swobodnie, bez zbędnej recepty. Blizna po Tobie koszmarem dziennym,            szpeci i sączy zabijając piękno. Brzemienne myśli dokuczają nocą,                     przypominając…

Wyklęci przez współczesność

O takich jak My, mówią wyklęci. Próbują zapomnieć, że kiedyś Nas znali. Ach, gdyby tylko, odwagą grzeszyli. To wierz Mi na słowo, że przy najbliższym – ulicznym spotkaniu, nożem, na którym resztki śniadania poświadczyć mają, sielankę rodziny. Cięliby klatkę, bez opamiętania, tak, by upuścić duszy wiatr, na zawsze!!   Cóż jednak mogą? Tchórze przeklęci! Bojący się nawet swojego cienia. Wyjść, na ulicę,…

Proszę, nie mów…Cisza obroni się sama!

    Bez słów na siłę, rzucanych, gdzieś między kuchnią a pokojem. bez deklaracji, żelaznych – do pierwszego dźwięku budzika. bez obietnic, co błyszczą i mamią jak neon, ku któremu polecę jak Ćma z pokoju, by blask mnie pochłonął i mógł się wypełnić – pradawny rytuał, gdzie po dobyciu mojego ducha! Zdrapiesz paznokciem, jak jedną z wielu…   Mówisz mi…

Polonistyczne rozczłowieczenie

Jesteśmy z planety o nazwie Ziemia. I jeśli ufać milionom statystyk. To jest nas dzisiaj 7 miliardów- podobnych istnień. Ktoś rzucił normę, gdzieś w jakiejś epoce, ktoś normę utarł, ktoś jeszcze zapisał. I dziś wystarczy, że pokażesz siebie, samą otoczkę, bez swego atomu. Byś mógł usłyszeć na prawo i lewo o sobie z ust innych – Człowiek. Ja jednak lubię…

Prestidigitator

Czarnym strumieniem Eterycznej cieczy Oczyszczam myśli Pobudzam emocje Zapijam lęki Tłumię podszepty Rozgrzewam dłonie Przyspieszam tętno Sycę żołądek Otępiam rozsądek I chociaż próbuje Być sobie Prestidigitatorem… Dalej nie wierzę Że będzie dobrze…

„gdybym mogła wybrać…”

O drodze ostatniej nieśmiało marząc uciekam wspomnieniem do górskiego szlaku do wzniesień, na których skonają nogi, by w marszu gnijącą duszę oczyścić… gdzie wzrok nacieszę a serce pokrzepię, gdzie myśli odfruną w wysokości niebyt… I gdy usiądę na skalnym fotelu czując, że dusza wyrywa się z ciała na jedno jeszcze chcę zachować siłę I w Wielkiej Grani majestat królewski Giermkowski…

Łyk poezji, cała garść emocji

*** czarny płaszcz wspomnień niesiony ciężarem konieczności spada na wątłe barki spragnione czułości *** zamknięta w sklepieniu sześciokątnej bryły uczę się mocno na siłę: chłodu betonu ludzkiego śmiechu fałszywej troski zepsutej miłości wybiórczej szczerości i z ulgą oddycham gdy można stąd uciec i w za ciasnych butach- spełnianych marzeń czuć i smakować życie!