Tag: liryka

Z Podsiadło romans wieczorny

Jacek Podsiadło TRAWA PRZYJMUJE Trawa cierpliwie przyjmuje wyrzucane z namiotu niedopałki papierosów i brązowe robaki. Ziemia, największy sierociniec w kosmosie, cierpliwie znosi nasze dziecinne kaprysy i wybryki. Nasz płacz i strzelanie do siebie, sypanie soli do kompotu i podkładanie bomb. Wieje wiatr, namiot trzyma się ziemi jak dziecko ręki matki. Piszę w pozycji leżącej, siła potrzebna do zrozumienia tego świata…

Od siebie nie uciekniesz

Po długiej przerwie znów romansuję nocami z piórem… biegłam w dorosłość na karku złamanie biegłam spalając za sobą dziecinne wołanie stanęłam w szranki równa z nierównym - życiem wierzyłam w swój Olimp bajeczny i dumny podszyty krnąbrnością i ciętym językiem dziś jednak kroki jakby mniej pewne plączą się klucząc w szarości bruku i jedno co ciągle towarzyszy w drodze co mi…

Pytają mnie często…!

Pytają: Po co Ci ciągle te Góry, czemu od życia uciekasz? To po raz enty, spokojnie tłumaczę. Że nawet nie śmiem od życia uciekać, że lubię uśmiechy na Nizinach wymieniać! A gdy się  przyjdzie lekko poróżnić..? zrzucę, na karb krnąbrnego charakteru. A jak posypią się gradem problemy..? To znasz mnie, o świcie będę się z nimi mierzyć. Wieczorem książką, lekko kołysana odpocznę, popłaczę,…

Miłosne perypetie, gdy rozum mówi „dość” a serce „walcz”

  formą ku treści podążyć spróbuję… Nigdy do formy mnie nie ciągnęło zawsze o treść zabiegałam zgrabnie dziś jednak na przekór sobie i Tobie odmienię idiotyzm przez każdy przypadek. By udowodnić, że jeszcze potrafię realny kontakt złapać ze światem… Mianownik (kto?) IDIOTA- Ty, Ja nieważne Dopełniacz (kogo?)  IDIOTY – znam jednego, mogę wskazać Ci adres Celownik (komu?)  IDIOCIE – z…

Retrospekcja…

  I było już tak dobrze…! Dzień bez Ciebie – gnał..! W ogóle nie uwierał. I miałam zbudowaną własną czasoprzestrzeń, której szyby nie odbijały Twojego imienia. Aż wredny chochlik wspomnień siadł… Niechciany – odwieczny mój towarzysz. Pstryknął palcem i klasnął raz, by Ciebie na powrót wskrzesić. Zrobił co swoje, poszedł spać. Chrapaniem sen obwieścił! A ja? No cóż… Uległam, i…

CLOWN

Jesteś jak kamień, wszyscy mówili.. Bez uczuć potrafisz jednać się z losem. Nigdy nie chciałeś niczyjej  pomocy, nawet jak upaść przyszło we walce nie skorzystałeś z mojego ramienia! Nigdy nie płaczesz, nie dyskutujesz, nie ubolewasz… Nawet,  gdy matkę przyszło CI żegnać na twojej twarzy nic nie widziałem… Jestem kamieniem, tak wielu mnie widzi. Na każde pytanie znam pewnie odpowiedź? Nic…

„bo rodziny się nie wybiera…” śmierć dosłowności zadana.

Lunatycy, Pobratymcy Moi… Kawą z nocnego letargu do tablicy życia wywołani… Usłyszą zawsze, cichy duszy skowyt, są na – pstryknięcie palca… Umęczą gadulstwem. Wkurzą altruizmem. Rozśmieszą sarkazmem. Rozpalą emocje. Zabałaganią myśli. I wywoławszy efekt – tornado! Milkną…, sępiąc jedynie bajkę na dobranoc…

Ku pamięci tych, którzy zginęli w Górach

     Jeśli chodzi o podróżowanie, jestem raczej przewidywalna i moje Sylwestrowe wolne, a raczej kontynuację tego Świątecznego, spędziłam tam, gdzie czuję się najlepiej, czyli w Górach. I choć zabawa przednia (jak zawsze), to jednak przekonałam się boleśnie, iż cyferki z wagi nie kłamały, wskazując liczbę nie do końca rzekłabym standardową. Te wszystkie czekoladki, ptasie, którego w Norwegii brak i, na które zawsze…

Grabierzca

  Wszedłeś do mojego domu z brutalnością złodzieja. Zapaliłeś światło, usiadłeś na kanapie. I najzwyczajniej zacząłeś rozmowę. Nie straciwszy obiektywizmu, minionej chwili ten hardy akt wtargnięcia, złupania przestrzeni podobał się ów najbardziej! Dziś kiedy pustka zasiada ze mną. Gdy ciszę łamie, kot – przybłęda. A Twoim wspomnieniem jest w koszu perfum. Mam problem, gdy lawirując między kubkiem a butelką wpadam…

Pogoń…

Pierwszy wiosenny powiał wiatr, cieplejsze słońce wstaje… Poszedłeś gdzieś w bezkresny świat – by szczęście swe odnaleźć. W cudownym parku, w krainie barw, kolorem się zachwycasz. Poddajesz się, ulegasz, i… Złotem się  przyodziewasz! Spotkałeś Ją, skusiła Cię – tym jednym pocałunkiem zdobyła… Oddałeś się bez reszty, bo co może stać się złego…? Jej eteryczna woń, pomieszała zmysł, sprawiła, że przestałeś…