Tag: przyjaciele

Być czy żyć..?

..Zdobywanie jest ekscytujące, wysokość podkręca adrenalinę, stawia granice lub je łamie. Zniechęca bądź uzależnia. Jednak wszystko, co się wydarzy, będzie konsekwencją procesu, jaki zadział się w Twojej głowie. Jeśli nie wierzysz, nie możesz, jeśli nie umiesz słuchać, nie usłyszysz, jeśli nie będziesz inny, nie będziesz wyjątkowy, jeśli nie zaakceptujesz porażki, nie zwyciężysz! Przeciwności są po to, by kształtować wojownika, który…

Wyjątkowi? Są tuż za rogiem!

Studia, to był czas naszej nierozłączności, przynajmniej tej mentalnej.  Nie spędzaliśmy ze sobą każdej chwili, nie jeździliśmy wspólnie na każdy koncert. Mimo wszystko w sytuacjach, nazwijmy to umownie “podwyższonego ryzyka” wiedzieliśmy, że możemy na siebie liczyć, że dołożymy wszelkich starań, by pomóc realnie lub wesprzeć, chociażby dobrym słowem, a czasem i nie szczędzić konstruktywnej krytyki. Ten kilka lat, to był…

Pytają mnie często…!

Pytają: Po co Ci ciągle te Góry, czemu od życia uciekasz? To po raz enty, spokojnie tłumaczę. Że nawet nie śmiem od życia uciekać, że lubię uśmiechy na Nizinach wymieniać! A gdy się  przyjdzie lekko poróżnić..? zrzucę, na karb krnąbrnego charakteru. A jak posypią się gradem problemy..? To znasz mnie, o świcie będę się z nimi mierzyć. Wieczorem książką, lekko kołysana odpocznę, popłaczę,…

Wyklęci przez współczesność

O takich jak My, mówią wyklęci. Próbują zapomnieć, że kiedyś Nas znali. Ach, gdyby tylko, odwagą grzeszyli. To wierz Mi na słowo, że przy najbliższym – ulicznym spotkaniu, nożem, na którym resztki śniadania poświadczyć mają, sielankę rodziny. Cięliby klatkę, bez opamiętania, tak, by upuścić duszy wiatr, na zawsze!!   Cóż jednak mogą? Tchórze przeklęci! Bojący się nawet swojego cienia. Wyjść, na ulicę,…

Zmiana kalendarza

  Dziś poświąteczny detoks, czyli zielona herbata, zamiast magicznego winnego napoju, dobrego na wszystkie babskie radości i smutki. Mężczyźni chyba wolą nieco cięższy kaliber, jednakowoż mogę się mylić W każdym bądź razie, ów błogi, nocny stan oczyszczenia, wiedzie ku głębszym przemyśleniom. Hmm, a może, to końcówka roku skłania, do szablonowego myślenia, co mi dał ten rok, a co zabrał…? Magdaleno nie…

Święta z wydłużoną datą ważności

W moim mieszkaniu od dobrej godziny gości Metallica. Po raz milionowy albo i lepiej brzmi Nothing Else Matters, w powietrzu czuć jeszcze kandyzowaną skórkę pomarańczową, bo zachciało mi się prawdziwie domowego sernika, który nie chwaląc się, no dobra… chwalę się, wyszedł idealnie! A ja… siedzę sobie właśnie w moim ulubionym dresie, z lampką wina i w przeciwieństwie do wielu żon,…

Prywatne antidotum

Siedzisz na kanapie, fotelu, pufie… no nie ważne, na czym Siedzisz i snujesz mniejsze lub większe plany na przyszłość. Jest jedno co te Twoje rozmyślania łączy, choćby codziennie innego tematu dotyczyły. W każdym tym marzeniu jesteś aktywny, walczysz z całych sił, by je osiągnąć! Kiedy, jednak otwierasz oczy, dostrzegasz, że siedzisz tam, gdzie siedziałeś, z uczuciem zawodu, że piękny sen…